Zdobyć świadomość
Zdobyć świadomość – stwierdzał także – wcale nie znaczy nabyć pewnego zasobu przypadkowych pojęć i kazać im spokojnie czekać. Nie wiadomości mają istotne znaczenie, gdyż one służą tylko tak jak przedmioty i narzędzia przydatne w danym zawodzie – w budowaniu mostów, wydobywaniu złota albo nauczaniu – jeśli lego zajdzie potrzeba — jak daleko leży jedna stolica od drugiej. Ale zasób formuł nie stanowi człowieka. Zdobyć świadomość, to również nie tyle, co wzbogacić słownictwo. Zwiększenie jego zasobu ma na celu wyłącznie nadać słowu większą precyzję dzięki zestawieniu na przykład różnych form zazdrości. Ale dopiero jakość stylu będzie gwarancją jakości działania. W przeciwnym razie streszczenia przemyśleń nie na wiele się zdadzą. Wolę słuchać o „październikowym słońcu”, bo przemawiając do oczu i do serca działa to silniej na mnie niż jakieś nowe słowo. Kamienie są wpierw kamieniami, potem – kiedy juz tworzą pewien układ -kolumnami, a układ kolumn stanie się katedrą. Ale człowiek otrzymuje coraz szersze układy za sprawą geniuszu architekta, który je dobiera! dla coraz ambitniejszych zamysłów wyrażających jego styl, czyli dla wyrażenia linii napięć, które chciał narzucić kamieniom. Również zdanie jest pewnym zamierzonym działaniem. 1 ono jest w zdaniu najważniejsze.
Rozszerzysz jego słownictwo, a on się stanie nieznośnym gadułą. Możesz mu wbić do głowy wszystkie możliwe wiadomości, a stanie się nie tylko gadułą, ale kimś pretensjonalnym i goniącym za świecidełkami. I nie powstrzymasz go na tej drodze. Będzie się upajał pustym wieloslowiem. A ty, jak ślepy, będziesz, się zapytywał: Jak to się stało, że moja cywilizacja, zamiast go podnieść, doprowadziła dzikusa do degeneracji wyzwalając w nim nie mądrość mędrca, jak oczekiwałem, ale rozkład: Widzę teraz, jaki był wielki, szlachetny’ i czysty w swojej niewiedzy!